Archiwum miesiąca June 2010
Wednesday, 30 June 2010
No to mi się kurcze blade weekend udał.. Początkiem tygodnia dostałem wiadomość, że moja ciotka zmarła i zapraszają mnie na pogrzeb. Wrocław gdzie mieszkała nie jest za bardzo oddalony od mojej wsi, mimo wszystko jednak była to pewna wyprawa, bo musiałem odszukać osobę chętną na pilnowanie mi mieszkania i dwójki psów.
Jakby tego było mało okazało się, że ciocia nie będzie pochowana tam, gdzie na początku miała być, bo to miejsce czeka ekshumacja. Wrocław posiada teraz problem z wolnymi miejscami pochówku i jeśli ktoś może, to sprawsza, czy w danym miejscu upłynęło już 20 lat i można pochować kolejną osobę. Ktoś po prostu ciocię uprzedził.
W związku z powyższym postawiono na kremacje ciała i zmianę planów pogrzebowych, na mnie zaś zrzucono kupno urny. Wrocław powitał mnie rzęsistym deszczem i wcale nie miałem ochoty biegać po zakładach szukając rzeczonej, dlatego jak już ją kupiłem wróciłem w kiepskim nastroju, który pogorszyła cała ta uroczystość kremacji. Nawet nie przypuszczałem, że trwa tak długo. O wiele dłużej, niż zwykły pogrzeb.
Stypa jak stypa - do najweselszych imprez nie należała, choć znałem i takie. Wróciłem we wtorek a zły nastrój trzyma do tej pory..
Kategoria: Uncategorized | Brak komentarzy »
Wednesday, 30 June 2010
Celem definicji sztuki powinno być raczej dostarczenie zrozumienia, przekazanie wiedzy niż
ostateczne rozstrzygnięcie. Definicja piękna, podobnie jak inne określenia, jest hipotezą
opartą na wycinkowej znajomości przedmiotu. Nie wiemy bowiem, co w przyszłości będzie
uznane za dzieło sztuki. Dodajmy jeszcze, że im bardziej abstrakcyjne jest pojęcie, tym trudniejsze jest do zdefiniowania.
Piękno jest pojęciem trudnym, ale może jeszcze trudniejsza do określenia
jest brzydota. Jeżeli wykażemy chęć rozgraniczenia piękna od brzydoty, powstaną
komplikacje gotowe nas zniechęcić do wydawania sądu.
Kultura jest manifestacją umysłowego życia, włączając w to twory społeczeństw wpół
świadomych swego bytu. Wśród objawów życia sztuka zajmuje ważne miejsce. Bez niej
człowiek nie byłby człowiekiem. W przeciwieństwie do instytucji społecznych, prawnych,
ekonomicznych, sztuka bezpośrednio nie jest życiu potrzebna. Stąd wielu odnosi się do
niej pogardliwie, uważając ją w ogóle za zbyteczną, przeszkadzającą w osiągnięciu innych,
utylitarnych celów, jak utrwalenie panowania, prowadzenie wojny etc. W rzeczywistości
sztuka przekazuje, utrwala w sposób widoczny zasadnicze wartości, nadaje im własny
niezależny sens.
Artyści, filozofowie, historycy, psychologowie i socjologowie, technicy, a nawet matematycy i
przyrodnicy, naukowcy wszelkich dyscyplin, nawet lekarze, nawet teolodzy, daremnie
pragnęli odpowiedzieć na pytanie, czym jest sztuka.
W ciągu wieków zbliżyli się jednak do problemu. Istotnie, sztuka jest przywoływaniem
piękna, stwarzaniem wizji, odbiciem warunków życia, jest wyrazem formy i materii, jest stanem
psychicznym, często nawet patologicznym, jest wyrazem wiary, przekazem rozumu jak
pismo, harmonii jak dźwięk muzyczny. Jest wyrazem
uczuć i nerwów, zwątpień i niepewności człowieka, jego miłości, ambicji i potrzeb, jak język,
gest i ruch. Lew Tołstoj w swym dziele, u nas mało znanym a bardzo interesującym, Co to
jest sztuka? (1898) sformułował pojęcie sztuki jako świadomej działalności ludzkiej,
zmierzającej do przekazywania uczuć tym, którzy w ten sam sposób owych uczuć doświadczają.
Artystą jest więc ten, kto wywołuje i utrwala (za pomocą ruchu, mimiki, stów,
dźwięku, form plastycznych) swe wizje, wiedzę, swe przeżycia i wiarę.
Tołstoj przeciwstawiał się metafizycznym pojęciom piękna, w rozumieniu greckim i
chrześcijańskim, jako przywołaniu idei. Sztuka łączy ludzi o pokrewnych reakcjach. Jest nieodzowna
dla życia cywilizowanego i postępu, zarówno indywidualnego, jak i zbiorowego.
Tołstoj zdaje się mieć słuszność właśnie w punkcie przywoływania, kreowania, tworzenia
form, czyli materializowania wizji. To przywołanie jest zadziwiająco rozległe, a rozszerza się
ciągle. Tołstoj chciał nadać sztuce pewne prawa i obowiązki moralne. Nie mylił się, przeczuwając
wzrost problematyki sztuk plastycznych.
“Przywykliśmy uważać za sztukę tylko to, co słyszymy i widzimy w teatrach, na koncertach i wystawach; razem z budynkami, posągami, poematami… Ale wszystko to jest drobną cząstką sztuki, przy pomocy której komunikujemy się między sobą. Całe życie ludzkie przepełnione jest dziełami sztuki.
Pełno jest wszelkiego rodzaju kołysanek, błyskotek, naśladownictw, ozdób domu, ubiorów i przedmiotów sakralnych, budowli, pomników i tryumfalnych pochodów. Wszystko to jest działalnością artystyczną”.
Czy zapuszczać się w gąszcz trudnych teorii i hipotez?